Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Martucha
Dyrektor
Dołączył: 16 Sty 2007
Posty: 1837
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/6 Skąd: od Prusów
|
Wysłany: (Styczeń 17, 2007, 11:42 pm); Temat postu: 10 przykazań szefa |
|
|
1. Szef ma zawsze rację.
2. Jeżeli szef nie ma racji, patrz punkt pierwszy.
3. Szef nie flirtuje, szef szkoli personel.
4. Szef nie wrzeszczy, szef dobitnie wyraża swoje poglądy.
5. Szef nie zapomina, szef nie zaśmieca pamięci zbędnymi informacjami.
6. Szef się nie krzywi, szef uśmiecha się bez entuzjazmu.
7. Szef nie toleruje sitw, szef szanuje zgrany zespół.
8. Szef nie jest nieukiem, szef przedkłada twórczą praktykę nad bezpłodną teorię.
9. Szef wie, że przyjemnie jest być ważnym, ale ważniejsze jest być przyjemnym.
10. Kochaj szefa swego jak siebie samego.
No cóż... z własnej praktyki wiem, że nie zawsze szef ma rację, w końcu jest tylko omylnym człekiem, choć często i gęsto uważa się za Pana Boga. A nawet gdy szef ma rację, to odpowiednimi argumentami, propozycjami, sugestiami.. można go przekabacić na swoje kopyto. Trzeba tylko wierzyć w siebie i mieć... żelazne argumenty! :wink:
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Tirevel
Gość
|
Wysłany: (Styczeń 18, 2007, 1:03 pm); Temat postu: |
|
|
Dwie historyjki z cyklu "szef ma zawsze rację":
Dobrze jest, jeżeli trafi sie na szefa, który potrafi przyznać się do błędu. Mój były szef (całe szczęście, ze były, bo byli współmęczennicy skarżą się, że coraz im z nim gorzej i szukają sobie nowych miejsc pracy), zapodział gdzieś kiedyś dowód rejestracyjny od jednej z naczep. Oczywiście wina za zgubienie spadła na sekretarkę. Szef zrobił jej awanturę potężną, argumentu, że sekretarka na oczy dowodu nie widziała, nie chciał sluchać, omal jej z pracy nie wywalił. Po czym dowód znalazł się...gdzie? W papierach szefa. Szef znalazłszy zgubę słówka nie pisnął, tylko zostawił go na swoim biurku, żeby sekretarka znalazła i burczał na nią jeszcze przez dwa tygodnie. Takie sytuacje zdarzały się 2-3 razy w miesiącu.
Historia druga: Jest coś takiego, jak przepisy dotyczące przewozu substancji uznanych za niebezpieczne, nazywa się toto ADR. W firmach transportowych mówi się po prostu, że ktoś ma lub nie ma a-de-er ( = posiada licencję na przewóz takich substancji) i wszyscy wiedzą, o co chodzi. Tenże sam były szef, choć laptopa miał i posługiwać się mniej-więcej potrafił, nie był zbyt biegły w obsłudze excela. Dnia pewnego koleżanka spedytorka dostarczyła mu zestawienie zrobione w excelu (sam zażądał takiej formy); pech chciał, że szef coś tam sobie niechcący przestawił i w komórkach, które zawierać powinny wyniki obliczeń, pojawił się komunikat #ADR!, co oznacza jak wiadomo błędny adres odsyłacza. Szef widząc to dostał białej gorączki, żeby nie powiedzieć dosadniej, wypadł z biura jak burza i zamiast zapytać, o co chodzi, tak objechał koleżankę spedytorkę o to, że przecież w umowie z tamtą firmą nie było mowy o ADR, że biedna omal się nie rozpłakała; a kiedy próbowała mu wytłumaczyć, że to nie jej wina, tylko on źle zrozumiał, objechał ją jeszcze bardziej.
Ale przecież szef ma zawsze rację...
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Tirevel
Gość
|
Wysłany: (Czerwiec 11, 2007, 3:38 pm); Temat postu: |
|
|
Martucha napisał: | Trzeba tylko wierzyć w siebie i mieć... żelazne argumenty! |
Tijaaa, w przeciwnym razie trzeba mieć żelazną d...ę.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Martucha
Dyrektor
Dołączył: 16 Sty 2007
Posty: 1837
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/6 Skąd: od Prusów
|
Wysłany: (Czerwiec 11, 2007, 7:20 pm); Temat postu: |
|
|
W srode u mnie w gminie wybory nowej szefowej... oj się bedzie działo...
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|